postheadericon HODYSZEWO: 30. rocznica koronacji wizerunku Matki Bożej Pojednania (dokumentacja)

Homilia ks. bp. Tadeusza BronakowskiegoHomilia ks. bp. Tadeusza Bronakowskiego, wygłoszona podczas głównej Mszy św. w sobotę 28 sierpnia 2010 r.

Nasze myśli powracają dzisiaj do wyjątkowego dnia sprzed 30 lat. 31 sierpnia 1980 roku odbyła się koronacja łaskami słynącego obrazu Matki Bożej Hodyszewskiej. Mogłem w tej pięknej uroczystości uczestniczyć jako alumn 2 roku Wyższego Seminarium Duchownego w Łomży. Zachowując w pamięci szczególny nastrój tamtego dnia, wierzę że trwa on także w sercach  i pamięci wielu dorosłych, którzy również dzisiaj gromadzą się w naszym diecezjalnym sanktuarium.  Dzieciom i młodzieży, których wówczas jeszcze nie było na świecie, wiedza o tamtych sierpniowych dniach może pomóc zrozumieć trudną polską historię  przełomu XX i XXI  wieku.

W naszej ojczyźnie panował zbrodniczy system, którego głównym celem było wyrzucenie z ludzkich serc Boga, zniszczenie polskiej pamięci i tradycji oraz stworzenie nowego człowieka, uwięzionego w świecie materialnym. Dzisiaj, patrząc na kroniki z tamtych lat, aż trudno sobie wyobrazić trudy życia, które wówczas towarzyszyły Polakom każdego dnia.

Wybór papieża Jana Pawła II i jego pierwsza apostolska wizyta w ojczyźnie obudziły w Polakach pragnienie wolności, prawdy i jedności. Terroryzowany i dręczony polski duch przebudził się z wielką siłą. Polacy stanęli do walki o najświętsze wartości.

W jednym z najważniejszych polskich przedsiębiorstw, czyli Stoczni Gdańskiej, wybuchł strajk. Nie był to jedynie protest ekonomiczny. Stoczniowcy byli przecież wówczas jedną z najbardziej uprzywilejowanych grup pracowniczych. To była walka o wiarę, o godność, o jedność narodu. Walka o prawdę i wolność. Szybko protesty przeniosły się do innych przedsiębiorstw. Władza komunistyczna została zmuszona do podjęcia negocjacji. W całej ojczyźnie obudziła się nadzieja. Jednak pojawił się również paraliżujący strach i niepewność. Polacy pamiętali bowiem krwawe tłumienie wystąpień robotniczych z początku lat 70. Pamiętali zbrodnicze działania władz w wielu państwach komunistycznych. W tych przełomowych momentach naród jednoczył się wobec Chrystusa. Niemal we wszystkich świątyniach Polski odbywały się Msze św. w intencji ojczyzny. Ze stoczniowcami modlił się zmarły niedawno śp. ksiądz prałat Henryk Jankowski. Na bramie stoczni wywieszono obraz Matki Bożej Częstochowskiej.

Ten dziejowy kontekst towarzyszył przygotowaniom do koronacji obrazu Matki Bożej Hodyszewskiej – Matki Pojednania i Królowej Podlasia. Papieskie korony miał nałożyć sługa Boży kardynał Stefan Wyszyński. Dramatyczna, napięta sytuacja w kraju sprawiła jednak, iż Prymas Tysiąclecia nie mógł uczestniczyć w tych pamiętnych uroczystościach. Pozostał w Warszawie. Zastąpił go kardynał Franciszek Macharski. 31 sierpnia 1980 roku, gdy w Gdańsku podpisywano końcowe porozumienia, tu, w tym sanktuarium spowitym całunem sierpniowego deszczu zgromadziło się tysiące wiernych. Dzięki Jej macierzyńskiej miłości udało się zażegnać ryzyko wojny domowej i przelewu polskiej krwi. Rozpoczęła się trudna wędrówka ku obaleniu zbrodniczego systemu. Na drodze ku wolności przeżywaliśmy chwile bolesne i niezwykle trudne, jak zamach na Ojca Świętego, odejście do domu Ojca kardynała Wyszyńskiego, czy mroczny okres stanu wojennego.

Umiłowani w Chrystusie Panu!

Dzisiaj, w trzydzieści lat od tamtych wydarzeń z sierpnia 1980 r., gromadzimy się znów w Hodyszewskim sanktuarium, aby za św. Anzelmem powtórzyć słowa pokornej i wdzięcznej modlitwy: „Ty jesteś Matką usprawiedliwienia i usprawiedliwionych, Matką pojednania i pojednanych, Matką zbawienia i zbawionych.”

O zasadności tego tytułu przekonuje nas dzisiejsza liturgia słowa. Kieruje naszą uwagę ku jednej z najważniejszych ewangelicznych scen. Pod krzyżem, na którym kona Chrystus, stoi Jego Matka i umiłowany uczeń Jan. Tak często pochylamy się w refleksjach nad tą sceną. Najczęściej rozważamy słowa Chrystusa, przez które Maryja staje się matką wszystkich Jego uczniów.

Dzisiaj jednak chcemy na to wydarzenie spojrzeć z innej perspektywy. W decydującym momencie historii zbawienia Matka Boża stoi wiernie pod krzyżem. Nie ucieka przestraszona jak uczniowie. Nie szlocha z przerażeniem, jak inne niewiasty. Stoi wierna i niezłomna przy Synu, który oddaje życie za ludzi. W liście Apostolskim Operosam Diem ojciec święty Jan Paweł II napisał: „Przed krzyżem stała Matka i – podczas gdy ludzie uciekali – Ona pozostawała niewzruszona. Wpatrywała się z litościwym wzrokiem w rany Syna, wiedząc o tym, że przez Niego ma przyjść odkupienie.”

Maryja doskonale rozumie sens tego, co wydarzyło się w Jerozolimie. Nie ulega zgorszeniu Krzyża. Jej serce wypełnia jednak ból, którego przyczynę  tłumaczy nam piękny starodawny hymn Stabat Mater Dolorosa: „Duszę jej, co łez nie mieści, pełną smutku i boleści, przeszył miecz dla naszych win” Maryja cierpi ze względu na odrzucenie Chrystusa i Jego nauki przez ludzi.

Jednocześnie Maryja pragnie odbudowy więzi między człowiekiem, a Bogiem, która została zerwana na skutek grzechu. Ale pragnie również zasypania podziałów, które tworzone są między ludźmi. O to wielkie pojednanie z Bogiem i między sobą za wstawiennictwem MB Hodyszewskiej modliliśmy się przed trzydziestoma laty. Jest ono jednak potrzebne również dzisiaj.

Umiłowani!

Chociaż w tak wielu sferach życia, przede wszystkim zaś w nauce i zaawansowanych technologiach, obserwujemy niespotykany dotychczas postęp, to jednak w dziedzinie duchowej i religijnej jesteśmy świadkami bolesnego kryzysu, który może przynieść tragiczne konsekwencje.

Mimo wielu różnic widzimy niepokojące podobieństwa między epoką komunizmu a naszymi czasami. Przed trzydziestoma laty panował system, którego podstawowym celem było stworzenie nowego człowieka – człowieka całkowicie uwięzionego w materialistycznym świecie. Dlatego prowadzono systemową walkę z religią. Grabiono Kościół, prześladowano kapłanów, w szkołach i zakładach pracy wprowadzano światopoglądowy terror próbujący wyrzucić Boga z serc i umysłów.

A jak jest dzisiaj? Dzisiaj panuje terror poprawności politycznej, która nie pozwala zła nazywać złem, a grzechu grzechem. Lansuje się fałszywą wizję wolności, która polega na odrzuceniu Boga, jego Przykazań i ucieczce od jakiejkolwiek odpowiedzialności. Konsekwencje tych współczesnych procesów są identyczne z tymi, do jakich prowadził komunizm – człowiek staje się więźniem doczesności. Zamyka się w klatce materialistycznych potrzeb i marzeń ograniczonych do ziemskiego horyzontu. Człowiek zostaje ograbiony z tego, co w nim najcenniejsze – z pragnienia osiągnięcia życia wiecznego.

Niestety tych paradoksalnych podobieństw jest więcej. Przed trzydziestoma laty świadomość ludzi była niszczona przez oficjalną rządową propagandę. Dzisiaj, chociaż zniesiono cenzurę i wprowadzono pozorną wolność rynku medialnego, również odbywa się nieustanna manipulacja. Współczesne media zbyt rzadko służą pokazywaniu prawdy. Zbyt rzadko pomagają ludziom rozeznać się w złożonym i dynamicznym świecie, który stawia przed nami tak wiele wyzwań. Największe media przyjęły bowiem rolę komercyjnych maszyn do budowania nowego człowieka – do formatowania posłusznego konsumenta, dobrze reagującego na reklamowe bodźce firm, które finansują media przez wykupione reklamy. Dlatego obserwujemy tasiemcowe seriale, które dzień po dniu narzucają nowy model rodziny, nowy model życia i spędzania czasu. Dlatego widzimy programy, w których tak agresywnie narzuca się liberalno lewicowe poglądy, przy jednoczesnym zakrzykiwaniu odmiennego zdania.

A jak ocenić podejście do grzechu przed laty i dzisiaj? Trzydzieści lat temu w sposób zorganizowany niszczono ludzkie sumienia i charaktery. Prześladowano kapłanów, którzy starali się uczyć ludzi, jak rozróżniać sprawiedliwość od niesprawiedliwości i fałsz od prawdy.

Dzisiaj zaś lansuje się grzech jako przejaw wyzwolenia i nowoczesności. Również dzisiaj zakłamuje się język, aby ukryć zło. Dlatego aborcja nazwana jest świadomym wyborem, eutanazja spokojną śmiercią, a rozwody przedstawia się jako normalny sposób na rozwiązywanie rodzinnych problemów. Dzisiaj więc grzech przedstawia się jako znak rzekomej nowoczesności i postępu.

Zapytajmy również, czy po trzydziestu latach zmieniły się relacje między ludźmi? W tamtych dniach nasza ojczyzna była silnie podzielona. Władza komunistyczna była ogromnie skonfliktowana z narodem. Ale jednocześnie wśród społeczeństwa występowały głębokie podziały. Były one stymulowane przez rządzących, bo tylko takie podzielone, nieufne i zastraszone społeczeństwo mogło być łatwo sterowane. Chociaż mówiło się o równości, to jednak utrwalano nierówności i podziały klasowe.

Hodyszewo_Jubileusz-6.jpgA jak jest dzisiaj? Dzisiaj te podziały i nierówności buduje się pod nowymi, chwytliwymi sloganami. Od najmłodszych lat dzieci uczy się w szkole logiki bezdusznej rywalizacji. W mediach cały czas dzieli się Polaków na oświeconych mieszkańców wielkich miast, i zapóźnionych obywateli klasy B ze wsi i wschodnich regionów.

Niestety tak wiele podobieństw widać również w sferze wychowania młodych pokoleń. Szkoła komunistyczna była narzędziem władzy, pomagała fałszować obraz świata i wychowywać ludzi, których później nazwano mianem homo – sovieticus. Ale czy dzisiejsza szkoła jest wolna od poważnych wad? Widzimy, jak coraz bardziej rezygnuje się z wychowawczej funkcji szkoły. Widzimy, jak łatwo rezygnuje się ze stawiania jasnych i konkretnych wymagań przed młodym pokoleniem. Skutki tego widać niemal każdego dnia. Gdy w tych dniach pochylamy się z wdzięcznością nad grobami młodych bohaterów, którzy w 1920 roku ocalili naszą ojczyznę przed bolszewikami, jednocześnie z niedowierzaniem obserwujemy skandaliczną manifestację rozbawionych młodych, podpitych ludzi protestujących przeciw krzyżowi w Warszawie.

Tymczasem jest oczywiste i powtarza to wielu doświadczonych ludzi, iż bez oparcia o Dekalog, Ewangelię i prawo naturalne nie da się stworzyć uczciwego społeczeństwa myślącego kategoriami dobra wspólnego, żyjącego według reguły obowiązku względem innych ludzi, a nie tylko według reguły zaspakajania własnych egoistycznych żądz. Nie da się zahamować przestępczości, jeśli od dziecka  nie będziemy uczyli ludzi bojaźni Bożej i szacunku dla przykazań Bożych. Jedynie bowiem szacunek dla Bożych przykazań stanowi naprawdę skuteczna podstawę szacunku dla prawa ustanowionego przez ludzi.

A jak jest z wychowaniem patriotycznym dzisiaj? Przed laty zakłamywano polską historię i niszczono prawdziwy patriotyzm. A dzisiaj? Dzisiaj w szkole uczniowie zbyt często uczeni są raczej bezrefleksyjnej akceptacji tego, co płynie z Unii Europejskiej, niż poznania własnych korzeni, troski o ocalenie regionalnego dziedzictwa, czy szczególnego szacunku do języka polskiego. Tu, na Podlasiu, które pamięta ofiarę krwi kolejnych pokoleń i zna trud rolniczej pracy na polskiej ziemi, pytania o współczesny patriotyzm powinny wybrzmieć ze szczególną siłą.

Umiłowani!

Tych tragicznych podobieństw jest więcej. Mimo, że sytuacja ekonomiczna w Polsce zmieniła się tak bardzo, to jednak w wielu miejscach wciąż dokonuje się wyzysk pracowników. Państwowe molochy zostały zastąpione przez zagraniczne konsorcja, które zmuszają np. ekspedientów do pracy w warunkach uwłaczających ludzkiej godności, o czym ostatnio tak często informowały media. A jak traktuje się rolnika, który za trud swojej pracy otrzymuje marne wynagrodzenie, zaś kolosalne zyski osiągają pośrednicy i wielkie przedsiębiorstwa handlowe. Jak możemy ocenić przymus pracy w niedzielę w kraju, w którym żyje tak wielu katolików? Jak ocenić fakt, że z wolnej Polski wyjeżdża nie mniej osób, niż uciekało z kraju w czasach komunizmu?

Widzimy również, że nie udało się przez dwadzieścia lat wolnej Polski postawić tamy zagrożeniom, które niosą tak wiele zniszczenia w życiu polskich rodzin i całego społeczeństwa. Wciąż tak wielkim zagrożeniem jest alkohol. Niestety państwo polskie zamiast walczyć z tym problemem, ulega naciskom różnych lobbystów, próbując zwiększać dostępność alkoholu, chociażby przez sprzedaż na stadionach o czym z dumą informował minister sportu. Niepokoi również bezradność wobec dopalaczy i próby schlebiania lewicowym środowiskom, które domagają się legalizacji niektórych narkotyków. Przerażająca jest ta bezradność rządzących, a może wręcz zła wola w rozwiązywaniu tych poważnych problemów. Gdy bowiem trzeba starać się o punkty sondażowe, władze potrafią być bezwzględne, co pokazała tegoroczna kontrola automatów do gry przeprowadzona po aferze hazardowej. Jak więc mamy rozumieć bierność rządzących np. w sprawie reklamy alkoholu? Dlaczego pozwalamy, by alkohol był przedstawiany w tak korzystnym świetle, co jest jedną z głównych przyczyn rosnącego spożycia wśród najmłodszych? Przez spadający przyrost naturalny tak mało polskich dzieci rozpocznie w tym roku naukę w szkołach. Czy i te chcemy rozpijać, a przez to niszczyć przyszłość narodu?

Siostry i Bracia!

Rozumiemy zatem, że chociaż świat zmienił się tak bardzo, chociaż tak bardzo zmieniła się Polska, to jednak wciąż potrzebujemy miłości i pomocy naszej Matki Pojednania.  Potrzebujemy Jej przede wszystkim na drodze pojednania z Bogiem. Musimy na nowo otworzyć się na działanie Ducha Świętego, który kształtuje w nas zdrowe sumienie i zmysł moralny, pozwalający odróżnić zło od dobra. Nie wolno nam tego głosu zagłuszać. Wsłuchując się w głos sumienia, musimy częściej przychodzić do stóp konfesjonału. Tak bardzo potrzeba nam ponownie odkryć wielką wagę sakramentu pokuty i pojednania, w którym człowiek doświadcza nieskończonego Bożego Miłosierdzia. Trzeba odrzucić te fałszywe ideologie, które łudzą człowieka wszechwładzą decydowania o tym, co jest dobre, a co nie. Musimy znów z pokorą pochylić głowy nad tablicami Dekalogu i w nich szukać niezawodnych drogowskazów dobrego i godnego życia.

Musimy też stale przezwyciężać tragiczny minimalizm wiary. Nie wolno nam zatrzymać się na poziomie deklaracji. Chrześcijanin całym swoim życiem potwierdza przywiązanie do Chrystusowej nauki. Największym zagrożeniem dla chrześcijaństwa jest dziś bowiem moralna obojętność chrześcijan. Najboleśniej wspólnotę Kościoła osłabiają nie atakujący ateiści, ale ochrzczeni, którzy żyją tak, jakby nigdy nie poznali Boga i Jego przykazań.

Tylko wówczas, gdy pojednamy się z Bogiem, możemy być dla świata znakiem i światłem jedności, której ten podzielony świat tak bardzo potrzebuje. My wszyscy tak bardzo potrzebujemy pojednania z drugim człowiekiem, pojednania wielu środowisk i grup społecznych. Potrzeba pojednania w rodzinach, które coraz częściej borykają się z bolesnym rozdarciem, zdradami i rozwodami. Potrzeba pojednania wśród sąsiadów i lokalnych wspólnot, w których wciąż zbyt trudno nam wyciągnąć rękę do pojednania. Potrzeba nam także pojednania w naszej ojczyźnie, która nie może być zawłaszczona przez jedną partię, jedno środowisko czy jedną grupę medialną. Polska to wspólny dom wszystkich Polaków.

Dlatego wciąż aktualne są nauki, które przekazywał nam ojciec święty Jan Paweł II. Wciąć musimy powtarzać jego słowa wypowiedziane podczas mszy św. dla ludzi pracy sprawowanej w 1987 r. Papież wołał wówczas: „Jeden drugiego brzemiona noście” — to zwięzłe zdanie Apostoła jest inspiracją dla międzyludzkiej i społecznej solidarności. Solidarność — to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni przeciw drugim. I nigdy „brzemię” dźwigane przez człowieka samotnie.”

Drodzy moi!

Podczas tej jubileuszowej uroczystości na usta cisną się słowa najserdeczniejszych podziękowań. Z głębi serca dziękujemy przede wszystkim Jego Eminencji, kard. Franciszkowi Macharskiemu, który dokonał koronacji. Ogarniamy Go dzisiaj naszymi wdzięcznymi modlitwami i jednocześnie przesyłamy najserdeczniejsze pozdrowienia do królewskiego Krakowa.

Z głębi serca dziękujemy Jego Ekscelencji, Arcybiskupowi Edwardowi Ozorowskiemu, za sprawowaną dzisiaj Eucharystię i nieustającą życzliwość okazywaną Kościołowi Łomżyńskiemu. Słowa  podziękowań kierujemy do Księdza Biskupa Antoniego Dydycza, pasterza Kościoła Drohiczyńskiego, który jest serdecznym przyjacielem tego sanktuarium i całej naszej diecezji. Dziękujemy ks. Biskupowi Tadeuszowi Seniorowi, który tak wiele dobra ofiaruje naszej diecezji dzięki swojej gorliwej posłudze i bogatemu doświadczeniu. Słowa wielkiego szacunku i serdecznych podziękowań należą się też ks. Jackowi, kustoszowi tego Sanktuarium. Dziękujemy za organizację tych pięknych jubileuszowych uroczystości. Z głębi serca dziękujemy Drogiemu Księdzu Prowincjałowi i Księżom Pallotynom, którzy od wielu lat poświęcają tak wiele miłości temu Sanktuarium.

Najserdeczniejsze podziękowania kieruję też do wszystkich pielgrzymów. Dziękuję tym, którzy przybyli tu w pieszej pielgrzymce oraz wszystkim, którzy w ciągu roku odwiedzają tę hodyszewską „szkołę Maryi”. Dziękuję za wasze poświęcenie i oddanie, które są bezcennymi świadectwami przywiązania do maryjnych ideałów życia chrześcijańskiego.

Niech ten wzór przenika do wszystkich naszych serc, rodzin i wspólnot. Pojednani z Bogiem i ludźmi budujmy nową cywilizację, cywilizację miłości. Niech ku takiej rzeczywistości prowadzi nas Matka Pojednania, którą przyzywamy w słowach pokornej modlitwy papieża Benedykta XVI:

„Święta Maryjo, Matko Boża,
Ty wydałaś na świat prawdziwe światło,
Jezusa, Twojego Syna – Bożego Syna.
Na wezwanie Boga oddałaś się cała
i tak stałaś się źródłem dobroci,
które z Niego wytryska.
Pokaż nam Jezusa. Prowadź nas ku Niemu.
Naucz nas, jak Go poznawać i kochać,
abyśmy my również mogli stać się
zdolni do prawdziwej miłości
i być źródłami wody żywej
w spragnionym świecie.”

Matko Boża Hodyszewska, Królowo Podlasia i Matko Pojednania!
z Synem Swoim nas pojednaj,
Synowi Swojemu nas polecaj,
Swojemu Synowi nas oddawaj!
Amen!

+ Tadeusz Bronakowski,
(biskup pomocniczy diecezji łomżyńskiej)

 
WARTO WŁĄCZYĆ SIĘ
Reklama
WARTO POSŁUCHAĆ
Reklama
WARTO WIEDZIEĆ
Reklama