Facebook

postheadericon REFLEKSJA: Niespokojne jest serce ludzkie, dopóki nie spocznie w Bogu

niespokojne--serce.jpgBędąc w nowicjacie w Ołtarzewie, w latach 1958-1959, korzystaliśmy z literatury, którą zalecał ojciec duchowny. Szczególnie polecał życiorysy świętych. Urzekli nas wtedy: Augustyn, Gerard Majela, Ojciec Damian, Wincenty Pallotti, Albert Chmielowski, Stanisław Kostka, Teresa od Dzieciątka Jezus, Alojzy Majewski, Józef Lipkowski…

Życiorysy tych osób nas zafascynowały, zachęcały do ich naśladowania, czynienia dobrych postanowień i dążenia do świętości. To były autentyczne postacie, które mobilizowały do dążenia do doskonałości na miarę naszego, wtedy jeszcze słabego życia duchowego. Dojrzewaliśmy do profesji powoli, walcząc z różnymi trudnościami natury duchowej i materialnej, różnego rodzaju wątpliwościami. Zaczynaliśmy powoli rozumieć powołanie braterskie w Stowarzyszeniu. Zaczynaliśmy rozumieć ludzi, którzy byli z marginesu moralnego, niewierzących, o zagmatwanym życiu, bezrobotnych, ubogich, będących w grzechach…. Tam zaczęliśmy rozumieć słowa św. Augustyna, mówiące o tym, że, aby być szczęśliwym, trzeba spocząć w Bogu. Rozumieliśmy, że człowiek nie może sam, bez pomocy Bożej być szczęśliwy. Jest to niemożliwe, mimo postanowień prowadzenia życia ascetycznego, jeżeli nie będziemy tego czynić z Bogiem, dla Boga.

Po latach bycia w Stowarzyszeniu i spełniania różnych prac i obowiązków dla Większej Chwały Bożej, Kościoła i bliźnich, spotkałem człowieka, który nazwał się „wielkim grzesznikiem”. Zwierzył mi się, że od dziesiątków lat żyje w grzechach ciężkich. Ludzie oceniają go jako dobrego człowieka, ale jego sumienie wyrzucało mu jego grzeszność, świętokradzkie Komunie święte i spowiedzi. Zapytałem go, jak to się stało. Wyznał ze łzami w oczach, że w pewnym okresie swojego życia, zataił grzech przeciwko szóstemu przykazaniu, po prostu wstydził się go powiedzieć. Przy następnej spowiedzi także tego nie wyznał… i tak trwa do dzisiejszego dnia. Wszystkiego próbował: umartwiał się, spełniał dobre uczynki, modlił się, ale jednak nie przystąpił do sakramentu pokuty, by wyznać wcześniej zatajone grzechy i godnie przyjąć Ciało i Krew Pańską, spocząć w Bogu. Czekał na moją pomoc.

Stanąłem przed wielką odpowiedzialnością. Powiedziałem mu, że jeżeli może, niech skorzysta z rekolekcji zamkniętych i przeżyje je pod szczególnym kierownictwem ojca duchownego, niech uczyni rachunek sumienia, żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy i zadośćuczynienie Panu Bogu, i bliźniemu z wielką wiarą, ufnością w Boże Miłosierdzie, z odwagą, ze spokojem, przystąpi do sakramentu pokuty i wyzna wszystkie dotychczas popełnione grzechy. Powiedziałem mu, że gdy to uczyni, na pewno uspokoi swoje serce, sumienie i całkowicie spocznie w Bogu.

Jestem pewien - powiedziałem mu -  że nie będzie to łatwe, że nawet po uzyskaniu przebaczenia, będzie nadal musiał odnawiać swoją wierność, ufność, miłość do Pana Boga. Niech pamięta słowa Św. Augustyna:. „Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu”.

Po jakimś czasie spotkaliśmy się jeszcze raz. Powiedział mi wtedy: „Proszę Brata, proszę - jeśli to jest możliwe - napisać, głosić, że człowiek nawet najbardziej grzeszący ma możliwość uzyskania przebaczenia i odpocznienia w Bogu. Proszę, by brat posłużył się moją historią i zachęcał ludzi, którzy mają zagmatwane życie, by pojednali się z Bogiem.

Oby ta refleksja wlała w nas wiarę i nadzieję, gdy będziemy przeżywać trudności i różnego rodzaju rozterki serca. Pamiętajmy, żeby zawsze szukać najpierw pomocy u Pana Boga, a nie tylko liczyć na siebie i na różnego rodzaju pomoce płynące z nauk świeckich. Trzeba to czynić od zaraz, nie odkładać.

Na zakończenie pragnę przytoczyć słowa z książki Sarah Young pt. „Jezus jest blisko…”

„Nie bój się być szczęśliwym. Należysz do Mnie, możesz się więc spodziewać szczęścia nawet w tym upadłym świecie. A jednak lęk czasem nawiedza cię również w chwilach beztroskich… Wzywam cię, byś się zatrzymał – odpuścił, odpoczął – i We mnie uznał Boga. Być może wydaje ci się, że musisz najpierw uporządkować swoje sprawy, by móc odpocząć i cieszyć się moim istnieniem… Śmiało, zbliż się i powiedz: „Jezu, postanowiłem radować się Tobą – tu i teraz”. „Spocznij jedynie we Mnie, najdroższe dziecko. Ode Mnie pochodzi twoja nadzieja. Umysł twój jest niespokojny, myśli nieustannie się kłębią i dokądś pędzą, z rzadka tylko zatrzymując się na moment. Wsłuchaj się, a usłysz moje wołanie: «Przyjdź do Mnie». Tylko we Mnie znajdziesz odpoczynek, który w pełni cię zadowoli i wzmocni”.

Drogi Czytelniku, przypominaj sobie słowa psalmu 62,6: „Spocznij jedynie w Bogu, duszo moja, bo od Niego pochodzi moja nadzieja”. Także Psalmu 32,10: „Liczne są boleści grzesznika, lecz łaska ogarnia ufających Panu”.

Niech Święto Bożego Miłosierdzia będzie dla nas, którzy na co dzień borykamy się z trudnościami tego świata oraz z naszą grzesznością, jedyną ucieczką i ratunkiem na drodze realizowania swych powołań w drodze ku zbawieniu.

Wołajmy często: „Jezu ufam Tobie”.

Br. Adam Fułek SAC

 
WARTO WŁĄCZYĆ SIĘ
Reklama
WARTO POSŁUCHAĆ
Reklama
WARTO WIEDZIEĆ
Reklama