Facebook

postheadericon REFLEKSJA: …o znieczulicy

ZnieczulicaPrzed wielu laty prowadziłem wieczernik misyjny w Chylicach u Sióstr od Aniołów. Pomocą służył mi alumn z Wyższego Seminarium Duchownego z Ołtarzewa, z którym głosiliśmy konferencje. Mówił o misjach i o zaangażowaniu się w to dzieło. Mocno podkreślał, że misje przyszły do nas. Zapamiętałem z tej konferencji dwa przykłady mówiące o znieczulicy, o braku wrażliwości na zło, o braku pomocy innym…

Pozwolę sobie je przytoczyć, bo wprowadzą one w tematykę dzisiejszej refleksji.

„W mieście Łodzi – na schodach wielkiego bloku mieszkalnego ginie młoda dziewczyna, napadnięta i poraniona, która długo i rozpaczliwie wołała o pomoc, ale wszystkie drzwi były zamknięte, bo nikt nie chciał się narazić. Jest to wielki grzech przeciwko człowieczeństwu”.

Drugi przykład „Pod Wrocławiem na międzynarodowej trasie E12 upozorowano wypadek drogowy. W ciągu 3 godzin trwania eksperymentu, koło miejsca pozorowanego wypadku przejechało 150 pojazdów, aż 97 kierowców w ogóle się nie zatrzymało. Prowadzący pojazdy nie zainteresowali się losem leżącego bez ruchu na kierownicy”. Te dwa przykłady mówią o egoizmie ludzi zapatrzonych w siebie, dbających jedynie o siebie. To jest nasza klęska, to jest nasze samounicestwienie, to jest zbrodnia dokonana na Chrystusie, człowieku, rodzinie, narodzie. Tu tkwi przyczyna ludzkiej tragedii, grzechów i cierpień, przyczyna zwyrodnień społeczeństw.

Ksiądz arcybiskup Henryk Hoser w jednej z homilii, wygłoszonej podczas uroczystości poświęcenia sanktuarium Ojca Pio na warszawskim Gocławiu, przypomniał, że życie chrześcijanina jest adwentem, czyli oczekiwaniem na przyjście Pana. Odwołując się do słów Pawła VI podkreślił, że tylko wtedy zrozumiemy nasze człowieczeństwo, jeśli popatrzymy na nie w Bożej perspektywie, ponieważ jesteśmy stworzeni i ukształtowani na obraz Boga i dlatego jedynie On wie, jak powinniśmy postępować. Odwołując się do słów św. Augustyna, abp Hoser, podkreślił, że wewnętrzna bieda, to jedna z najgorszych nędz dotykających człowieka.

Uśpienie sumienia, jego paraliż, to jedna z najgroźniejszych chorób naszego społeczeństwa, kraju i współczesnego świata.

Według papieża Franciszka duchowe lenistwo prowadzi do tego, że chrześcijanie stają się smutni, są negatywnie nastawieni i nie chcą, żeby im przeszkadzać w życiu. To jest choroba nas, chrześcijan – zauważył Franciszek. Tacy chrześcijanie nie służą bliźnim, nie czynią dobra Kościołowi, są egoistami. Jako kolejny grzech chrześcijan papież wymienił „formalizm”. Życie chrześcijańskie polega na tym, żeby mieć wszystkie dokumenty w porządku, wszystkie świadectwa – ocenił. To chrześcijanie – hipokryci. Ich interesują tylko formalności – powiedział. I przyznał, że wielu mamy ich w Kościele.

Pytam, szukam przyczyny znieczulicy. Zagłębiam się w naukę Pisma Świętego, Kościoła, teologów, ludzi wielkiej wiary. Otrzymuję wiele odpowiedzi. Zwrócę uwagę na jedno: wychowanie w egoizmie, które powoduje, że ludzie stają się obojętni na nieszczęścia innych. Tak rodzą się nieczuli królowie, prezydenci, przełożeni, którzy decydują o losach świata, a często także naszego życia. Z egoizmu nie chcemy zawierać małżeństw, z egoizmu nie chcemy mieć dzieci. Za ekonomiczno-gospodarcze przestępstwa dostaje się kilkanaście lat lub dożywocie, a lekarze – specjaliści zabijający nienarodzone dzieci, nie ponoszą kary. Dlaczego?

Znieczulica wdziera się do rodzin, społeczeństw, wspólnot życia konsekrowanego, w życie duchowieństwa. Świadczą o tym choćby przykłady z życia świętych, kapłanów, wspólnot zakonnych. Wystarczy przyjrzeć się, jakiej znieczulicy doświadczały od swoich sióstr, św. Teresa od Dzieciątka Jezus, św. Faustyna i inni.

Tych świętych ludzi znieczulica bliźnich nie złamała, ale wielu trudno jest znieść obojętność czy złowrogie nastawienie ze strony innych.

Drodzy, przyjrzyjmy się naszemu życiu. Na ile jesteśmy nieczuli na ból i cierpienie innych, na ile nie ma u nas wrażliwości na osoby, które żyją obok? Często w bezmyślny sposób prezentujemy cyniczny humor, wyśmiewamy się z innych, którzy przeżywają ból i cierpienie.

Ileż razy przechodzimy obok cierpiącego, nie zwracając na niego uwagi, nie pomagając mu,  nie modląc się za niego.

Dobrze by było, abyśmy codziennie okazywali współczucie i dobro.

Niech ta refleksja sprawi, by nasz styl życia w tej dziedzinie się zmienił. Za wzorem Najświętszej Maryi Panny Matki Miłosierdzia starajmy się żyć i promienieć dobrem. Niech nasze życie i życie naszych wspólnot odmieni się, byśmy zawsze byli otwarci na drugiego człowieka.

Br. Adam Fułek SAC

 
WARTO WŁĄCZYĆ SIĘ
Reklama
WARTO POSŁUCHAĆ
Reklama
WARTO WIEDZIEĆ
Reklama